Koncerny paliwowe są dla swoich klientów bardzo hojne. Żeby zaoszczędzić nam wydatków w nowym roku, podnoszą ceny stopniowo – już od listopada. Ile nas ta hojność kosztuje?

Pod koniec listopada prasa rozpisywała się o planowanych na nowy rok podwyżkach cen paliw. Przed świętami pojawiło się wiele innych ciekawych tematów, co nie znaczy, że akurat ten należy odpuścić. W końcu dobrze widzieć, dlaczego płaci się tak dużo.

źródło: sxc.hu

W celu oszczędzenia szoku, klientów uprasza się…

Gdyby przyjmować to, co w Dzienniku Gazecie Prawnej mówili 25 listopada przedstawiciele koncernów paliwowych, trzeba by zacierać ręce. Dlaczego? Ponieważ wszystko, co robią, robią dla dobra klientów.

W przypadku stopniowych podwyżek cen paliwa ich celem jest konieczność „oszczędzenia klientom szoku 1 stycznia”.

Stówka na miesiąc, czyli prawie pół miliarda ekstra

Policzmy zatem, ile będzie nas kosztować dobre serce koncernów paliwowych. Pojedynczy kierowca, który jeździ około 1 – 1,5 tys. km miesięcznie dopłaci ok. 50-70 zł przez cały miesiąc. Licząc z okładem, wzrost cen o 0,5 zł liczony od listopada będzie go kosztował stówę. Niby niewiele, ale jednak – w sam raz na świąteczny prezent.

A w skali kraju? Załóżmy, że każdy z 17 mln samochodów będzie zatankowany tylko raz – do pełna. W sumie więc dodatkowy obrót sprzedawców paliw wzrośnie ekstra o 425 mln zł. A ponieważ podwyżka podatków obowiązywać ma od stycznia, większość z tych pieniędzy trafi do kasy koncernów jako „ekstra kieszonkowe”.

Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował.

Podziel się uwagami

© Copyright . All Rights Reserved.