Fundusze emerytalne przynoszą straty. Generują też bodźce, które zniechęcają do rozwoju zawodowego.

Coraz mniej Polaków wybiera samodzielnie OFE. O ile jeszcze w 2009 roku aż trzy czwarte spośród tych, którzy otrzymali list z przypomnieniem z ZUS zdecydowało się na taki wybór, w 2011 roku zrobiło to jedynie 43 proc. osób.

źródło: sxc.hu

Dlaczego tak się dzieje? Niektórzy sugerują, że to efekt obniżenia składki płaconej do OFE. Jednak bardziej prawdopodobne wydaje się twierdzenie, że to wynik coraz większej świadomości Polaków na temat tego, czym OFE rzeczywiście są.

Ile można stracić

Weźmy choćby wyniki za ostatni rok. Dane KNF pokazują, że OFE straciły niemal wszystko, co im przekazaliśmy w ramach naszych składek emerytalnych. To drugi taki rok w historii tych instytucji. Teoretycznie.

To, co widzimy w rankingach OFE to wartości nominalne. Tymczasem to, co interesuje nas, jako przyszłych emerytów, to wartości realne. I tu jest znacznie gorzej.

W oparciu od dane serwisu Analizy Online wyliczyliśmy, ile OFE straciły realnie. Najgorszy miał stratę w wysokości 8,9 proc., najlepszy – 4,3 proc. Średnio: 5,1 proc. na minusie.

Emerytura dla średniaka

Na tym nie koniec. W ciągu pięciu ostatnich lat OFE straciły (realnie) przeciętnie ponad 11 proc. Średnia roczna strata funduszy w tym okresie to 2,3 proc. Jakie znaczenie mają te straty?

Załóżmy, że ktoś zarabia średnią krajową. Odkłada do OFE około 1,4 tys. zł rocznie. Załóżmy też, że jego fundusz osiąga 1 proc. realnego zysku rocznie. Gdyby kryzys taki, jak ostatni, przydarzył się w jego 15 roku życia, uzbiera o trzy procent mniej, niż gdyby kryzysu nie było. Gdyby kryzys zdarzył się w jego 35 roku życia, miałby na koncie prawie 6 proc. mniej.

Środki na koncie w OFE

Na tym nie koniec. Bo przy takiej stopie wzrostu OFE zarobią dla przyszłego emeryta jedynie 22 proc. więcej, niż gdyby jego pieniądze leżały na lokacie oprocentowanej tak samo, jak inflacja. W praktyce oznacza to, że dzięki działalności OFE emerytura będzie wyższa o około 70 zł.

Odwrotne bodźce

Teoretycznie system OFE ma pobudzać ludzi do wytrwałej pracy, dzięki której odłożą więcej na swoje emerytury. W praktyce jednak najwyższe stopy zwrotu osiągają ci, którzy zaczynają z wysokiego C, a potem opadają na laury.

Wyobraźmy sobie trzy przypadki. W przypadku A przez czterdzieści lat pracy wynagrodzenie wynosi średnią krajową. W przypadku B – rośnie o 2 proc. (realnie), każdego roku, zaczynając od pensji minimalnej (a więc – ktoś się stara, awansuje, rozwija). W przypadku C pensja zmniejsza się o 3 proc. rocznie, poczynając od kwoty znacznie wyższej niż średnia, a kończąc na minimum krajowym.

Teoretyczna wartość konta OFE

Jakie wnioski? Najwięcej zarobi ten, kto przez całą karierę zawodową znajdował się na tym samym poziomie. Najmniej – ten, który starał się i awansował. Co ważne, najwyższy średni zysk roczny uzyska ten, któremu pensja będzie systematycznie spadała.

Czy można się dziwić, że w tej sytuacji zainteresowanie wyborem OFE maleje? Komu chciałoby się zawracać sobie głowę czymś, co nie przynosi żadnych korzyści, a generuje same problemy?

Komentarze

  • Aleksandra

    Nie dziwnym jest, że OFE jest coraz mniej atrakcyjne dla pracowników. Szczególnie teraz kiedy ani ZUS ani też OFE nie są wydajne, przez co nie mogą zapewnić funduszy na godną emeryturę. Dlatego też warto zainteresować się III filarem, czyli IKE, które nie wymaga ani regularnych ani wysokich wpłat, ale przy wieloletnim oszczędzaniu może zagwarantować godne pieniądze w momencie przejścia na emeryturę. Dlatego warto jest się tym tematem zainteresować, aby w momencie przejścia na emeryturę nie zostać niemile zaskoczonyM przez ZUS i OFE.

Podziel się uwagami

© Copyright . All Rights Reserved.